Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XiuChen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XiuChen. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 stycznia 2016

Breakfast [7/18]

!Autorka!
a/n: za błędy wszystkie przepraszam, ale niestety nie betowane :<

Zrobiło się około dwudziestej, po wypadku dwójki chłopaków na torze Jongdae zaprowadził Minseoka do lodziarni znajdującej się po drugiej stornie ulicy, tak jak obiecał. Weszli do środka, miejsce to okazało się być zupełnie puste, z wyjątkiem jednej osoby, która pracowała w sklepie.
- Witam, czy mogę wam w czymś pomóc? – zapytał znudzony nastolatek zza rzędu lodów na wystawie. Nazywał się Sehun.
- Tak – powiedział Minseok, idąc naprzód. – Czy mógłbym dostać jedną z najdroższych rzeczy, jakie tu serwujecie?
Jongdae szeroko otworzył swoje oczy na to oświadczenie, mrucząc coś pod nosem nieskładnie osłupiały przez bezceremonialność Minseoka.
- Pewnie – odpowiedział zwyczajnie Sehun. Jongdae wyglądał, jakby miał się zaraz popłakać. - Chcesz lody Banana Split?
- Zdecydowanie.
- Dobra, więc to będzie 16,000 won.
Rudowłosy chłopak odwrócił się do Jongdae, który właśnie się pochylał, zasłaniając swoją twarz i przygotowując się do płaczu.
- Minseok – Jongdae jęknął z rozpaczy. – Dlaczego ty mi to robisz? – Następnie zaczął szlochać w swoje dłonie.
- Buuu – zaszydził Minseok z drugiego. – Przynamniej krew ci nie leci z twarzy – Naburmuszył się, wskazując na plaster, gdzie bardzo niezdarny wrotkarz go zranił.
Jongdae zachlipał i posłał w stronę drugiego spojrzenie smutnego szczeniaczka. Jednak Minseok pozostawał niewzruszony na próby kruczowłosego chłopaka, by zyskać chociaż trochę jego sympatii, który westchnął pokonany.
Sehun odchrząknął, nagląc ich, by się pospieszyli. Minseok przewrócił oczami, gdy Jongdae powoli wyjmował ostatnią część gotówki, jakie ostały się w jego portfelu. – Dlatego? – zaskomlał cicho.
Opanowany, rudowłosy chłopak błyskawicznie chwycił pieniądze i podał je Sehunowi. Znudzony kasjer szybko umieścił je w kasie bez zgody Jongdae i odszedł by zrobić lody.
- Jesteście ludźmi bez serca – zapłakał Jongdae.
- Tak, tak.
Parę minut później, Sehun wrócił z lodami z owocami i śmietaną dla Minseoka i zapytał – Chcesz tylko jedną łyżkę, prawda?
- Tak…
- Nie! – wtrącił Jongdae.
Sehun zupełnie zignorował drugiego i podał Minseokowi jedną łyżeczkę. – Miłego dnia.
- Dzięki. – Uśmiechnął się rudowłosy chłopak. – Tobie też!
Para podeszła do stołów i usiedli przy jednym tak, że Jongdae mógł obserwować, jak Minseok pochłania wieżę lodów przed sobą. Chłopak był ciągle smutny z faktu, że nie dostał ani trochę z tego pysznie wyglądającego smakołyka, za który ON zapłacił, lecz oglądanie jedzącego Minseoka było bez porównania lepszym doświadczeniem.
Cały smutek w sercu Jongdae zniknął i natychmiast wybaczył chłopakowi za opróżnienie jego portfela z całych jego pieniędzy. Minseok wyglądał jakby był w siódmym niebie, efektownie pałaszując każdy kawałek deseru. Jongdae delikatnie wypuścił powietrze i uśmiechnął się, mając w pamięci, czemu nie zrezygnował jeszcze ze zdobycia zaufania Minseoka.
Nie tylko dlatego, że rudowłosy był najsłodszą osóbką na świecie, ale był również bardzo intrygujący. Przez lata Minseok wybudował wokół siebie wysokie mury, a Jongdae był bardzo ciekaw, jaki charakter miał prawdziwy Minseok, gdy ewentualnie uda mu się je zburzyć. Kruczowłosy chłopak dopiero dzisiaj zaczął roztrzaskiwać wierzch, podczas ich wypadu na rolki, jednak Minseok szybko załatał dziurę, gdy się skaleczył, doprowadzając Jongdae do miejsca, w którym zaczynał. Przynajmniej chłopak był na tyle nieskrępowany przy Jongdae, że ciągle miał on szansę poznać go bliżej. To była ciężka praca, ale wiedział, że jest warta swojej ceny.
- Więc jak chłopaki, jest coś między wami? – ktoś nagle powiedział, wytrącając Jongdae z jego transu. To był Sehun, który trzymał miotłę.
- NIE – prawie wykrzyknął Minseok. – To niedorzeczne.
- Au – Jongdae żartobliwie wydął wargi. – Kupiłem ci lody, bądź miły.
Rudowłosy chłopak wywrócił oczami i drwiąco wepchnął sobie całą łyżkę lodów do gardła, na co Jongdae mocniej wydął wargi.
- W takim razie jesteście przyjaciółmi? – zapytał Sehun, siadając od niechcenia przy parze. – Wydaje się, że ten tutaj utknął w strefie przyjaźni – stwierdził wprost, wskazując Jongdae, który rzucił mu groźne spojrzenie.
- Nie – powiedział Minseok, jedząc dalej swoje lody. – Jesteśmy po prostu znajomymi.
- Auć – odezwał się Sehun, nie zmieniając zupełnie wyrazu twarzy. – Więc strefa znajomości.
Jongdae rzucił skrzywione spojrzenie chłopakowi. – Czemu ty tak właściwie z nami rozmawiasz? – spytał szorstko.
- Bo mizdrzyłeś się do tego chłopaka z lodami i pomyślałem, że zabawnie byłoby zainterweniować – wyjaśnił dosadnie Sehun. – I było.
Jongdae uniósł brew, a Minseok natychmiast zrobił się cały czerwony na twarzy.
- Cóż, kto by nie chciał się do niego mizdrzyć? Czyż on nie jest uroczy? - kruczowłosy chłopak zapytał, wskazując na Minseoka i uśmiechając się.
Minseok doznał zawału serca. – Ja… Jongdae… Ty… Dlaczego… Łazienka – wydusił z siebie chłopak, pogłębiając swój rumieniec na twarzy, gdy pobiegł na drugi koniec sali.
Jongdae wzruszył ramionami i obserwował, jak chłopak ucieka. „Przynajmniej tym razem niczego nie roztrzaskał.” Pomyślał, biorąc łyżkę Minseoka i zajadając deser lodowy.
- Jak typowo – odezwał się Sehun.
- Co? – spytał Jongdae, wsuwając ostatni kęs lodów.
- Albo mały jest szalenie nieśmiały, albo też ma na ciebie małego crusha.
Brwi Jongdae powędrowały do góry. – Skąd takie założenie?
Sehun odwrócił się twarzą do drugiego i odpowiedział: - Czytałem kiedyś coś podobnego w mandze shoujo. Więc wiesz…
Jongdae jęknął wewnętrznie i schował twarz w dłoniach, gdy mangozjeb opowiadał o swoim romantycznym, dziewczęcym, japońskim komiksie.



W łazience Minseok starał się opanować wewnętrzny wicher emocji, który odczuwał.
- Jezu, chciałbym, żeby przestał mówić takie bzdury – powiedział chłopak do siebie. Wydął wargi, obserwując się w lutrze i dźgnął się w policzek.
W Minseoku naprawdę nie było nic imponującego, więc dlaczego Jongdae ciągle się przy tym upierał? Jongdae albo oszalał lub starał się po prostu być miły i w rzeczywistości nie miał nic z tego na myśli. Najwidoczniej może ktoś mu powiedział, że Minseok potrzebował więcej przyjaciół albo że musi częściej wychodzić. To wszystko było zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. Przez to rudowłosy chłopak był podejrzliwy. Nie zasługiwał na czyjąkolwiek uwagę i powinien przestać tak się podniecać za każdym razem, gdy Jongdae coś robił.
Serce Minseoka zatrzepotało, wziął drżący oddech. Trudno było mu opanować swoje emocje, gdy Jongdae tak bardzo starał się zrobić mętlik w jego głowie. Minseok musiał zachować spokój, ale Jongdae rozrywał go na strzępy. Po co było to wszystko?


- Więc ten koleś z którym spędzasz czas – zaczął Sehun. – Chcesz się do niego zbliżyć?
- Tak – westchnął Jongdae. Nie mógł uwierzyć, że pytał się licealisty, jak pójść randkę z Minseokiem. Najwidoczniej młody miał chłopaka albo coś, bo dodawał mu otuchy, że warto spróbować.
- Cóż, wydaje mi się, że jest bardzo nieśmiały – powiedział w zamyśleniu Sehun. – Powinieneś spróbować z nim taktyki jeden-na-jeden, którą zobaczyłem w mandze…
- Sehun, nie obchodzi mnie co było w jakiejś głupiej mandze, którą czytałeś.
- O…
- Po prostu mi powiedz, co mam robić.
- Tak – pokiwał głową Sehun. – Spróbuj wypożyczyć jakieś filmy i obejrzyjcie je razem. To jest całkiem dobre, bo możesz łatwo nawiązać z nim rozmową o tym co jest na ekranie.
- Eh… - wzruszył ramionami Jongdae. – Myślę, że powinienem spróbować.
- Powinieneś.
- Wiesz co, wcale nie jesteś aż tak okropną osobą.
- Staram się.
Właśnie w tym momencie Minseok wyszedł szybkim krokiem z łazienki i spojrzał na swój deser lodowy, gotów, by go dojeść. Jednak nic już z niego nie pozostało. – Jongdae czy ty…?
- Możliwe – kruczowłosy chłopak uśmiechnął się, podczas gdy drugi się wściekał.
- Jongdae, przysięgam na Boga, wyskrobię twoje oczy tą łyżeczką…
- Wiesz w anime, kiedy dwie osoby dzielą tę samą łyżeczkę, to bardzo to biorą do siebie – stwierdził Sehun. Jongdae jęknął głośno i uderzył twarzą o blat stołu.
- Czemu? – spytał Minseok, mrugając szybko z dezorientacji.
- Bo to jest pośredni pocałunek.
Oczy rudowłosego chłopaka wytrzeszczyły się, a twarz nabrała rumieńców. Jongdae wystrzelił w górę i uśmiechnął się. – Naprawdę? Akurat to jest bardzo interesujące.
- Daj mi pieniądze na powrót do domu autobusem, teraz – rozkazał Minseok. Czuł się, jakby zaraz miał stracić grunt pod nogami. 

sobota, 8 sierpnia 2015

Breakfast [6/18]

!Autorka!


Z jakiegoś powodu, ta cała sceneria przypominała Minseokowi pewną przesłodzoną dramę, którą oglądał parę lat temu, kiedy nudziło mu się podczas wakacji. Chłopak (Jongdae) zabrał dziewczynę (Minseoka, chociaż Minseok był totalnie męski) na rolki. Dziewczyna nie wiedziała, jak na nich jeździć (tylko w tym przypadku role się odwróciły). Chłopak ją tego uczył, jednak nadal jest epicką porażką, więc i tak ciągał wkoło jej niedoświadczony tyłek.
Ogólnie sprawa jeżdżenia na rolkach była całkiem urocza, ale to się teraz działo odzwierciedlało komedię w najlepszym wydaniu.
Minseok stał normalnie na swoich rolkach, gdy przyglądał się jak Jongdae cały upada i próbuje się wyprostować, trzymając się drzwi prowadzących na tor do jazdy.
- Kurwa – burknął Jongdae, gdy powoli zaczął osuwać się na podłogę, przesuwając pod sobą wrotki. Rudowłosy chłopak parsknął, starając się powstrzymać śmiech. – Minseok, pomóż mi – poprosił Jongdae. Wspomniany chłopak uśmiechnął się z rozbawieniem, gdy Jongdae był blisko zrobienia szpagatu.
- Przestań być sadystycznym dupkiem. – Zapłakał żałośnie Jongdae, w końcu się przewracając. Próbował się podnieść, ale grawitacja nie była po jego stronie i biedny chłopak ponownie upadł. Parę przejeżdżających obok nastolatek zaczęło chichotać przez jego niepowodzenie, a Minseok bezwiednie do nich dołączył.
Chłopak na ziemi skomentowałby jak piękny uśmiech miał Minseok, ale w tej chwili potrzebował jego pomocy, a komplementowanie go zapewne przyniosłoby odwrotny skutek do zamierzonego. Dlatego kruczoczarny chłopak kontynuował jęczenie.
- Minseooooook – wydął wargi Jongdae.
- Coooo? – szydził Minseok.
- Pomóż mi – zażądał, sięgając w jego kierunku.
- Co z tego będę miał? – uśmiechnął się żartobliwie.
Nieudacznik siedzący na ziemi zastanawiał się przez chwilę nad odpowiedzią. – Kupię ci lody.
Minseok podniósł brew. – Na kogo ja ci wyglądam? Na trzylatka?
Jongdae jęknął z irytacją. – Lody i odwiozę się bezpiecznie do domu?
- Zgodzę się na lody i pieniądze, żeby wrócić do domu autobusem.
Jongdae się skrzywił. Byłby naprawdę zadowolony, gdyby Minseok go trzymał, jednak na rolkach było to dla niego mniej przyjemne, ale się zgodził. – Zgoda.
- Obiecujesz?
- Obiecuję. – Nadąsał się Jongdae. – A teraz pomóż mi wstać!
Minseok przewrócił oczami i chwycił Jongdae za jego rozbudowane ramiona, ostrożnie podnosząc go do góry do pozycji stojącej. Wtedy Jongdae spróbował zrobić krok do przodu, przesuwając się niezgrabnie do przodu i młócąc w powietrzu rękami jak jeszcze nielotne dziecko ptaków.
- Nie ruszaj się! – nakazał Minseok, gdy ustabilizował Jongdae swoimi dłońmi. Chłopak zawył żałośnie i złapał ciasno za przedramiona Minseoka. Rudowłosy zaśmiał się nad zachowaniem drugiego w tej chwili. – Okay, zacznę jechać – wyjaśnił. – Postaraj się pozostać w pozycji pionowej, jak najdłużej to tylko możliwe, dobra?
- Dobra.
- Nie zaciskaj swoich kolan, głupku. – Uśmiechnął się Minseok. – Przykucnij trochę. – Jongdae zrobił, co mu polecono. – Nie! Nie tak jakbyś siedział na pierdolonym krześle. – Parsknął śmiechem. – I zachowaj odstęp między swoimi nogami.
Jongdae niezgrabnie ustawił się w pozycji i po kilku długich minutach ślizgania się, w końcu był gotowy. Chłopak nie puszczał Minseoka od pierwszego momentu, kiedy pomógł mu wstać i Jongdae prawdopodobnie już zrobił siniaki na jego ramieniu, jednak Minseok był zbyt rozbawiony całą scenerią przed sobą, żeby to zauważyć.
- Gotowy? – zapytał Minseok.
- Mam nadzieję.
- Okay, więc ruszamy!
Wtedy lepszy rolkarz zaczął jechać tyłem, ciągnąc drugiego do przodu. Na szczęście nie było zbyt dużo ludzi na torze, ponieważ większość rodzin poszła do domu na obiad, jednak chłopak nadal musiał uważać, żeby w nikogo nie uderzyć.
Podczas pierwszych paru momentów lekcji jazdy na rolkach, biedny Jongdae zdołał się przewrócić niemal w każdym możliwym kierunku. Ostatecznie jednak Jongdae okropnie się potknął i przewrócił, podczas gdy jakże jego opiekuńczy instruktor wyrwał się z jego uścisku, zanim mógłby zostać pociągnięty w dół.
- Ow – syknął Jongdae, pocierając swój tyłek. Minseok schował się za swoją ręką i parsknął śmiechem.
- Naprawdę jesteś w tym okropny – stwierdził rzeczowo rudowłosy chłopak.
- Dzięki – powiedział sarkastycznie Jongdae, uśmiechając się delikatnie. – Masz może coś pomocnego do powiedzenia?
Minseok myślał chwilę, po czym odpowiedział. – Myślę, że w końcu sam załapiesz.
Jongdae był nieco zaskoczony, spodziewał się usłyszeć coś krytycznego od drugiego, ale w rzeczywistości otrzymał pół komplement. To było wielkie osiągnięcie dla kruczoczarnego chłopaka, zwłaszcza, że obserwował, jak Minseok ciągle się śmieje z jego wielu porażek.
Wkrótce Jongdae z powrotem był na swoich nogach i kurczowo trzymał się swojego instruktora.
- Postaraj się skręcić swoimi stopami w bok i odepchnąć się – poinstruował Minseok, patrząc się w dół. Jongdae również tam popatrzył, ich głowy musnęły się nieznacznie, wywołując drżenie w ich szyjach. Próbował postępować tak, jak powiedział Minseok, kopiując jednocześnie pracę jego nóg.
Po wielu próbach jazdy i upadaniu oraz po powtarzaniu wkoło tego procesu, Jongdae mógł z powodzeniem jeździć na własną rękę przez jakieś trzydzieści sekund, co było wielką poprawą, porównując do tego, od czego zaczynał.
- Whoop! – Ucieszył się Jongdae, gdy przesuwał się w stronę wyjścia z toru. – Czuję się teraz jak bardzo utalentowany człowiek, jednak myślę, że muszę zrobić sobie przerwę.
- Jak sobie życzysz. – Minseok wzruszył ramionami. – I kto tu jest teraz starcem? – zawołał, śmiejąc się i  odjeżdżając.
Jongdae radośnie przewrócił oczami, znalazł miejsce przy torze, gdzie mógł usiąść i obserwować, jak drugi z łatwością jeździ wokół. Wyglądało to prosto, jednak według Jongdae prezentował się całkowicie majestatycznie.
Kruczoczarny chłopak uwielbiał, jak spokojnie i opanowanie wyglądał Minseok, gdy jeździł wkoło. Wodził wzrokiem po każdym centymetrze jego twarzy, by zapamiętać ją z najdrobniejszymi szczegółami. Uwielbiał sposób, w jaki jego policzki przybierały różnych odcieni ciepłych kolorów z każdą inną ekspresją. Kochał jego zakrzywiony nos oraz delikatne powieki, za którymi ukrywały się ciemne, lśniące oczy, które odzwierciedlały wszystkie jego uczucia, które czuł chłopak. Serce Jongdae zatrzepotało na jego widok.
Minseok prawdopodobnie wyczuł spojrzenie drugiego na sobie, gdyż jego mina zmieniła się ze spokojnej na speszoną, zaczął starać się unikać wzroku Jongdae. Chłopak przyśpieszył i zrobił jeszcze kilka kółek, zanim zatrzymał się przed Jongdae.
- Gotowy, by spróbować ponownie? – zapytał, obserwując, jak Jongdae ostrożnie wchodzi na tor.
- Tak. – Uśmiechnął się zdeterminowany chłopak. – Tęskniłeś?
- Wcale.
- Schlebia mi to. – Jongdae pojechał do przodu, wpadając na niższego chłopaka i znowu łapiąc go za ramiona.
- Kolana osobno – przypomniał mu Minseok.
- Dobrze.
- Okay, idealnie. Zaczniemy powoli.
- Nie robimy tak ciągle?
- Cóż, dzięki tobie.
- Ouch. – Jongdae udał nadąsanego, a Minseok przewrócił oczami.
Pierwszych kilka minut szło zaskakująco dobrze. Jongdae jeszcze się nie potknął, właściwie jeździł z przyzwoitą prędkością, a Minseok był pod wrażeniem.
- Hej. – Uśmiechnął się rudowłosy chłopak. – Całkiem nieźle ci idzie.
- Bo mam całkiem niezłego nauczyciela. – Uśmiechnął się zuchwale Jongdae.
- Obrzydlistwo, przestań być dziwaczny – powiedział Minseok, a Jongdae się zaśmiał.
Jechali w milczeniu przez kilka chwil, po czym kruczoczarny chłopak wykrzyknął. – Myślę, że mogę spróbować samemu!
- Jesteś pewny? – zapytał przezornie Minseok, gdy Jongdae rozluźnił uścisk na jego ramieniu.
- Tak.
Ostrożnie Minseok odsunął się od drugiego, który teraz stał o własnych siłach, obserwował, jak odpychał się nogami do przodu.
- HEJ! – wrzasnął radośnie Jongdae. – Udaje mi się!
Minseok się zaśmiał. – Wreszcie. Tak trzymaj!
Rudowłosy chłopak jeździł ostrożnie obok drugiego, który nieumiejętnie próbował utrzymać stałe tempo. Wszystko szło dobrze przez kilka pierwszych chwil, do czasu aż kolana Jongdae nagle się pod nim ugięły.
Kruczoczarny chłopak krzyknął głośno, gdy starał się siebie ustabilizować. Instynktownie złapał się Minseoka, który się nie spodziewał, że będzie musiał złapać drugiego, więc zaczęli się ślizgać.
- JONGDAE… - zapiszczał Minseok, gdy Jongdae zaczął się przewracać do tyłu, ciągnąc go ze sobą.
Para niezgrabnie upadła, splątując swoje nogi i lądując twardo na ziemi. Jednak Minseok spadł na Jongdae, ale to nie powstrzymało uczucia bólu, jakie poczuł.
- Urgh – Minseok jęknął, odpychając się od drugiego.
Jongdae usiadł i potarł tył swojej głowy, jak rudowłosy chłopak chwiejnie zszedł z niego.
- Wszystko dobrze? – zapytał Minseok, trzymając się za swój policzek. To miejsce było obolałe z jakieś powodu.
- Tak, mam twardą głowę – chrząknął Jongdae. – A tobie nic nie jest?
- Może? Ja…
- Jasna cholera, ty krwawisz – wykrzyknął Jongdae, ciągnąc rękę Minseoka z miejsca, w którym trzymał swój policzek. Rudowłosy chłopak syknął cicho, kiedy zimne powietrze uderzyło jego ranę.
- Zraniłem się na twojej głupiej szczęce – skrzywił się Minseok, delikatnie dotykając miejsca naokoło rozcięcia swoją drugą dłonią. Jongdae przejechał swoją ręką wzdłuż swojej żuchwy. – Z czego jest to w ogóle zrobione? Z mieczy? – zapytał histerycznie Minseok.
Jongdae wzruszył ramionami. – Moja szczęka wygląda normalnie.
- Kurwa – warknął Minseok. – Dlaczego zawsze kończę krwawiąc, kiedy się spotykamy?
Jongdae ściągnął swoje wrotki i westchnął. – Nie wiem, ale wszystko, co możemy teraz zrobić, to znaleźć dla ciebie plaster.
Minseok wstał wraz z Jongdae i wyszli z toru.
- Możesz teraz dostać swoje lody, jeśli chcesz – zaoferował Jongdae jęczącemu chłopakowi obok niego. 

czwartek, 16 lipca 2015

Breakfast [5/18]

!Autorka!
a/n: nie, nie porzuciłam tłumaczenia tego opowiadania, mimo iż pewnie większość z was tak uważa. Wiem, że rozdziały pojawiają się rzadko, ale cóż, dowaliłam sobie wszystkimi fanfikami, które piszę/tłumaczę. Więc no, przepraszam, że trochę zaniedbuję tę serię.


- Więc pozwól mi postawić sprawę jasno – zaczął Luhan. – Cały czas byłeś wielkim, zrzędliwym wrzodem na dupie, niczym zeszczane dziecko, zniszczyłeś swoją randkę, a potem kubek? A teraz dajesz temu chłopakowi darmowe śniadanie. 
- Okay, po pierwsze, nie byłem z nim na randce – wyjaśnił Minseok. – Ale reszta się zgadza.
Luhan zagwizdał ze zdumienia i kontynuował wycieranie stołu. – Wow, twoje życie miłosne ssie – stwierdził beznamiętnie.
- Życie miłosne? Jakie życie miłosne? Ja nikogo nie kocham! Nigdy w nikim się nie zakochałem od kiedy skończyłem pięć lat – powiedział histerycznie Minseok.
Luhan podniósł swoje brwi, a Baekhyun, który podsłuchiwał przez cały czas, wystawił swoją głowę zza drzwi kuchni i także podniósł swoje brwi do góry.
- No co? Przestańcie tak na mnie patrzeć.
- We wszystkim jesteś taki oczywisty – powiedział Luhan, przewracając oczami. – Nawet przy swoich własnych emocjach.
Minseok spiorunował swojego chińskiego przyjaciela spojrzeniem, po czym wszyscy wrócili do pracy. Gdy rudowłosy kelner czyścił bar śniadaniowy, rozmyślał długo i intensywnie o tym, co powiedział Luhan.
- Nie kocham Jongdae – wyszeptał cierpko Minseok. Dość schlebiało mu zachowanie i słowa Jongdae podczas ich małego kawiarniano-obiadowego czegoś, jednak nieszczególnie się z tego cieszył. Sprawiało to, że czuł się słaby przez jakiś okropny, niezrozumiały powód i Minseok chciał to powstrzymać. Chociaż ciągle był trochę przezorny względem Jongdae, niski kelner wiedział, że musi z tym przestać i  może nawet trochę otworzy się względem drugiego. Kto wie, być może Jongdae wcale nie był taki zły.
Jednak ta myśl szybko się rozpłynęła, kiedy Minseok usłyszał przytłumiony pisk zatrzymującego się motocyklu. Chłopak wzdrygnął się, kiedy frontowe drzwi zaczęły się otwierać, gorączkowo rozglądał się za miejscem do ukrycia. Ostatecznie po prostu zanurkował za bar śniadaniowy i przeklął delikatnie pod nosem.
Po wszystkim, co wydarzyło się tamtego dnia, Minseok myślał, że przyzwyczaił się do kruczoczarnego chłopaka, jednak jego umysł wydawał się przestawić i zmienił swój tor myślenia.
- Hej Minseok! – krzyknął Luhan z przodu pustej jadalni, przywracając wspomnianego chłopaka do rzeczywistości. – Twój chłopak jest tutaj!
Minseok zachłysnął się powietrzem, krew napłynęła mu do twarzy, gdy wynurzył się zza baru. – On nie jest moim – moim – gula w gardle chłopaka nie pozwalała mu dokończyć jego odwetu, co spowodowało, że Luhan wybuchnął nieznośnym śmiechem.
Jongdae również zaczął chichotać, zdejmując swój kask motocyklowy i obserwując scenę rozgrywającą się przed nim.
Minseok wściekł się i przeskoczył przez bar śniadaniowy, rzucając się na Chińskiego kelnera. – Luhan, jestem, kurwa, zmęczony twoim debilizmem – syknął, kiedy wyszarpywał kask Jongdae z jego uchwytu, waląc nim Luhana prosto w brzuch. Gdy blondyn zaczął przewracać się na bok, Minseok chwycił menu i trzepnął chłopaka prosto w twarz, wysyłając go do jego śmiertelnego upadku w innym kierunku.
Luhan leżał bez życia na podłodze, a Minseok wsadził sobie menu pod ramię. – Tędy proszę – powiedział sympatycznie, wprowadzając kruczoczarnego klienta do stolika.
Ciągle trochę wstrząśnięty, ale bardzo rozbawiony, Jongdae zatrzymał się i zapytał. – Czy zamiast tego mogę usiąść przy barze?
- Oh… Pewnie – zgodził się Minseok z wahaniem. Jongdae musiał zauważyć, że jego stanowisko zwykle było przy barze śniadaniowym. „O radości” kelner warknął do siebie w myślach. Będzie musiał na niego patrzeć znacznie więcej, niż miał na to dzisiaj ochotę.
Kiedy klient był już usadowiony i zostało mu wręczone menu, Minseok nie wiedząc, co robić, zaczął czyścić już czyste szklanki z drugiej strony baru, gdy Jongdae zastanawiał się, co wybrać.
Po minucie Baekhyun wysunął swoją głowę z wnętrza kuchni i rozejrzał się dookoła. - Gdzie jest Luhan? Potrzebuję go na sekundkę.
- Minseok go zabił – stwierdził Jongdae, nie odrywając wzroku od menu.
- Oh, spoko – odpowiedział Baekhyun. - Powiedz mi, kiedy Szatan zdecyduje się wysłać go z powrotem z piekła.
- Zrobi to – powiedział Minseok.
Po chwilach wypełnionych dźwiękiem Minseoka myjącego wszystko ponownie, Jongdae wreszcie zamówił, a Luhan wrócił ze świata martwych.
- Minseok, to bolało – zajęczał Luhan, siadając niedbale obok Jongdae i oddając motocykliście jego kask.
- Może powinieneś przestać być fiutem – powiedział wyraźnie Minseok.
- Ciągnie swój do swego.
- Hej Luhan – zawołał Baekhyun, przerywając kłótnie chłopaków i podając Jongdae jego posiłek. – Możesz tu podejść na minutę? Potrzebuję twojej pomocy przy maszynie.
- Pieprzony idiota – westchnął Luhan. – Znowu ją zepsułeś?
- Może. Jeszcze tego nie wiem. Ty mi powiedz.
Gdy para ostatecznie wyszła, Luhan narzekając jak starzec, zostawili Minseoka i Jongdae samych w niezręcznej ciszy. Żeby się czymś zająć, rudowłosy kelner wziął przypadkową szklankę i zaczął ją szorować.
- Ile razy masz zamiar wszystko umyć? – zapytał Jongdae, śmiejąc się cicho.
Minseok poczerwieniał i ostrożnie odłożył szklankę, odchrząkując z zakłopotaniem. – Ja nie…
- Jasne. – Uśmiechnął się Jongdae, przerywając słabą wymówkę Minseoka, zanim w ogóle zdążył się nad nią zastanowić.
Jongdae podtrzymywał swoją głowę na rękach, gdy pogodnie przyglądał się Minseokowi, jakby to była najbardziej naturalna, nie mówiąc już normalna, rzecz na świecie. Rudowłosy chłopak przez to zesztywniał i przygryzł swoją dolną wargę, po czym zdecydował się ponownie umyć cały bar śniadaniowy. 
Jongdae uśmiechnął się do swojej kawy i upił łyk. – Minseok, ten blat jest tak samo nieskazitelny jak dwie minuty temu, kiedy go umyłeś – stwierdził.
Minseok zamarł, po czym powiedział zirytowany. – Co innego mam robić? Patrzeć jak jesz?
- Mógłbyś zacząć konwersację, jak rozsądny człowiek – zasugerował Jongdae z uśmiechem błąkającym się na jego wąskich, podobnych do kocich ustach.
Minseok zmarszczył brwi. – Nie mam niczego do powiedzenia.
- Cóż, ja mam.
Kelner podniósł brew i skrzyżował swoje ręce. – Co?
- Zastanawiałem się – zaczął ostrożnie Jongdae – czy być chciał iść pojeździć ze mną na rolkach w ten weekend.
- Pojeździć na rolkach? – zapytał Minseok szczerze zdumiony.
- Tak, znam fajne miejsce – wyjaśnił kruczoczarny klient z podnieceniem. – Pewni moi koledzy mi je pokazali kilka tygodni temu i pomyślałem, że może, no wiesz, moglibyśmy pójść.
Kelner myślał przez chwilę, ważąc wszystkie za i przeciw, przed udaniem odpowiedzi drugiemu. Ciągle był pełen obaw w kierunku Jongdae przez to, że był nieznajomym i bezpośrednio po tym wszystkim przez co przeszli, ale po wymienieniu wszystkich rzeczy, które prawdopodobnie mogły pójść źle, Minseok stwierdził, ze będzie w porządku. Poza tym tamtego dnia zachował się jak dupek w stosunku do Jongdae i możliwe, że będzie mógł mu to wynagrodzić.
- Dobra – powiedział obojętnie Minseok, a Jongdae wybuchł dzikim śmiechem.
- Świetnie! – wykrzyknął klient, kończąc ostatni kawałek swojego śniadania. – Przyjdę po ciebie o osiemnastej w tę sobotę! – Podał swoją dłoń kelnerowi, żeby ten zapisał na niej swój adres.
Minseok przewrócił oczami i wyciągnął długopis ze swojej kieszeni, zapisując numer swojego apartamentu na ręce Jongdae. Motocyklista podziękował drugiemu, zanim założył swój kask na głowę i odszedł w kierunku frontowych drzwi.
 - Tylko dlatego, że to śniadanie było darmowe, nie znaczy, że nie musisz mi zostawić napiwku – krzyknął gderliwie.
Jongdae machnął lekceważąco ręką, zanim odkrzyknął do drugiego. – Zapłaciłem za kubek, który wczoraj zbiłeś. Nic ci nie jestem winien!
Minseok skrzywił się, jak Jongdae opuścił jadłodajnię i odjechał na swoim motorze.
Luhan i Baekhyun wynurzyli się z kuchni, uśmiechając się porozumiewawczo do kelnera.
- Ktoś tu idzie na randkę – zagruchał Baekhyun.
- Jak zakochany homoseksualista – dodał Luhan z wielkim, sarkastycznym uwielbieniem.
Minseok warknął, trzepiąc Luhana mokrym ręcznikiem w szyję i rzucając talerzem, którego używał Jongdae, w twarz Baekhyuna.

~☆~

Weekend w końcu nadszedł, Minseok siedział w swoim apartamencie, czekając, żeby zegar wybił szóstą. Chłopak bez powodu był gotowy od ponad godziny i zaczął grać w jakąś głupią wyścigową grę na swoim telefonie.
Gdy Minseok miał przejechać przez most,  otrzymał wiadomość, która zakryła połowę jego wyświetlacza, co spowodowało, że jego auto wjechało prosto do oceanu.
- Kurwa – szepnął chłopak, zamykając aplikację z wielkim żalem.
Assdae: Już idę cię odebrać :)
Minseok parsknął śmiechem, zapomniał, że zmienił imię Jongdae na to przezwisko.
Minseok: Ok.
Minseok podniósł swój leniwy tyłek z kanapy i poprawił swoje włosy po raz któryś tego dnia. Naprawdę nie wiedział, czemu aż tak bardzo mu na tym zależało, gdyż oczywiście nie powinien się przejmować tym, co Jongdae o nim pomyśli. Minseok oderwał się od swojego lustra, by następnie bawić się bezmyślnie na swojej kanapie, dopóki nie usłyszał pukania do drzwi.  Podskoczył nerwowo i nagle przeszedł w tryb paniki, jak to miał w zwyczaju.
- Hej Minseok – zawołał Jongdae z zewnątrz po chwili. – Wiem, że jesteś całkiem stary, ale mógłbyś chociażby spróbować otwierać drzwi szybciej.
Na to rudowłosy chłopak otworzył swoje drzwi i skrzywił się mocno.
- Wreszcie! – krzyknął Jongdae. – Gotowy?
- Chyba.
- Dobrze.
Jongdae poprowadził Minseok do swojego motoru wepchnął zdezorientowanemu chłopakowi kask w ręce.
Minseok zupełnie zapomniał zastanowić się nad tym, że Jongdae miał motor, a nie samochód. Twarz chłopaka nagle nabrała niezwykle czerwonego koloru przez fakt, że będzie musiał dotykać drugiego na motocyklu. Czy był gotowy na to, żeby być tak blisko Jongdae? Nie ma mowy .
- Przestać się gapić na kask i go załóż – powiedział Jongdae, przewieszając swoje nogi wokół swojego pojazdu.
- Dlaczego, do cholery, nie posiadasz samochodu? – zapytał bardziej siebie Minseok. Przełknął głośno ślinę i wcisnął na głowę kask.
 - Ty też nie masz auta – odpowiedział Jongdae i zsunął swój własny kask.
- Touché.*
- Mój tata mi to dał jako prezent urodzinowy – wytłumaczył Jongdae. – Ponieważ motocykle są zwykle tańsze od samochodów.
Minseok pokiwał głową ze zrozumieniem i wkrótce ostrożnie zbliżył się do pojazdu. „Kurwa, będzie niewygodnie wspiąć się. Jestem za niski.” Pomyślał Minseok, zagryzając wagę z nerwowego nawyku.
- Przestań być starcem i wsiadaj – zaśmiał się Jongdae. Przychylił motor, żeby dać Minseokowi lepszy dostęp do tylnego siedzenia.
„Dlaczego tylne miejsce jest tak blisko przedniego?” zapłakał mentalnie. Przechodził właśnie przez poważny kryzys. Uważnie zahaczył nogę z boku motocykla, chwytając się tyłu koszuli Jongdae niemal instynktownie, kiedy prawie spadł, ustabilizował się na tylnym siedzeniu. Jego nogi zwisały nisko przy ziemi, gdy chwycił nimi obie strony motoru.
- Wiesz, że będziesz musiał się mnie trzymać, chyba że chcesz odfrunąć – powiedział Jongdae. Minseok mógł niemal poczuć, że chłopak uśmiecha się przez swój kask, ściągnął zdenerwowany razem swoje usta.
Wreszcie Minseok owinął lekko swojego ręce wokół drugiego i przełknął ślinę. – Tak dobrze?
- Nie – zachichotał Jongdae. Następnie szarpnął Minseoka do przodu, zmuszając nerwowego chłopaka do przybliżenia się do jego pleców i zamocowania ramion Minseoka wokół swojego torsu. – Tak jest dobrze. 
Czerwony sygnał zapalił się w umyśle Minseoka, ale zanim zdążył wykłócić się, Jongdae ustawił swój motocykl na wysokie obroty i szarpnęło nimi do przodu.
Rudowłosy chłopak krzyknął głośno i rozpaczliwie przylgnął do drugiego, kiedy zrobili kilka ostrych skrętów na ulicach i autostradzie.
Minseok czuł się, jakby zaraz miał umrzeć. Albo Jongdae celowo sprawiał, że ta wycieczka była niebezpieczna, albo był po prostu okropnym kierowcą. Jednak chłopak zadowolił się, kiedy motocyklista wykonał szaleńczy, zagrażający życiu zjazd z autostrady, unikając pięciu samochodów po dwóch różnych pasach.
Niedługo potem, gdy ich dzika przejażdżka dobiegła końca, Minseok szybko oderwał się od Jongdae, schodząc z motoru i zdejmując kask, by mógł prawidłowo oddychać.
- Jasna cholera, Jongdae – wysapał Minseok. – Czemu ty jeszcze nie zostałeś aresztowany?
 Wspomniany chłopak zsunął swój kask i zmierzwił swoje włosy, śmiejąc się z pytania drugiego. Trącił nóżkę i zszedł z motocykla.
- No weź, nie było aż tak źle – zachichotał Jongdae, uśmiechając się tym głupim kocim-uśmieszkiem, w który Minseok miał bardzo wielką ochotę przywalić.
- Było bardzo źle – odpowiedział. – Prawie umarłem.
- Muszę przyznać, że masz bardzo ciasny uchwyt – chrząknął Jongdae, trąc swój bok. – Nie dziwne, że stłukłeś tę szklankę tak łatwo.
Minseok naburmuszył się trochę, po czym znowu się uspokoił. Wtedy para weszła na tor i wypożyczyli jakieś rolki.
- Mam nadzieję, że nie jesteś taką katastrofą na rolkach, jak na motorze – westchnął Minseok, kiedy wiązał swoje buty.
Jongdae się zaśmiał. – Oh, właściwie nie wiem jak się jeździ na rolkach.

*dosłownie "dotkliwie"

czwartek, 9 lipca 2015

Goodnight

Gatunki: fluff, au
Pairing: Xiuchen
Beta: Yume




Ciężkie chmury przysłaniały gwiazdy, gdy noc zawisła nad miastem. Nigdy niekończąca się ciemność wszystko trawiła. Księżyc był jedynym źródłem światła, który oświetlał atramentowe, czarne niebo. Parę godzin wcześniej zachód słońca promieniował na wskroś chmur, zmieniając je w płomienny pomarańcz z różowymi plamami. Jednak teraz wszystko znikło i ludzie zdążyli już pogrążyć się we śnie. Poza pewną osobą.
- Jongdae - szepnął Minseok, szarpiąc wielokrotnie luźną koszulę swojego chłopaka. - Śpisz?
Jongdae, który zdążył odpłynąć do krainy snów, zatrzepotał swoimi oczami i zamrugał nimi parę razy, starając się przyzwyczaić wzrok do otoczenia, po czym wybuchnął śmiechem, widząc drugiego, który patrzył się na niego z góry z badawczym spojrzeniem. - Nie... Teraz nie. 
- Przepraszam. - Wydął wargi Minseok. Mógł stwierdzić po głosie Jongdae, że ciągle był zaspany, poczuł  się winny za obudzenie młodego mężczyzny.
- Za?
- Za wyrwanie cię ze snu.
Łagodny śmiech wypełnił cichy pokój, Minseok mógł jedynie westchnąć z zadowolenia. Słuchanie melodyjnego śmiechu Jongdae natychmiast sprawiło, że mu ulżyło. - Czy mogę znać powód, dla którego zdecydowałeś się mnie obudzić w środku nocy?
- Jest zimo - jęknął rudowłosy, owijając się kocem.
Młodszy mruknął i wyprostował się na łóżku, przysuwając się bliżej Minseoka, po czym zaczął nieprzerwanie pocierać jego nagie ramiona, oddając mu swoje ciepło. - W takim wypadku powinieneś spać w swojej piżamie zamiast w moich koszulach. 
- Uwielbiam spać w twoich ubraniach.
-  Wiem, ale moje ubrania nie są wystarczająco ciepłe i obawiam się, że możesz się w nich przeziębić.
- To nie powstrzyma mnie przed ich ubieraniem.
- Są też na ciebie trochę za duże.
- Nie wyglądam przez to bardziej uroczo? - Drobny chłopak przechylił z ciekawością swoją głowę na bok, bawiąc się rąbkiem białej koszuli.
- Wyglądasz, nie masz nawet pojęcia jak bardzo muszę się w tej chwili kontrolować - przyznał Jongdae, rumieniąc się głębokim odcieniem czerwieni, Minseok zachichotał jedynie na to wyznanie. Na szczęście w pokoju było zbyt ciemno, by drugi to zauważył.
- Mogę dzisiaj spać w twoich ramionach?
Bez namysłu owinął swoimi rękami małe ciało Minseoka, by przyciągnąć go do uścisku. Kiedy byli wygodnie usytuowani w swoich objęciach, Jongdae pociągnął kołdrę na ich ciała, spojrzał w dół z miłością na swojego chłopaka. - Wystarczająco ciepło? - wymamrotał do niego, jednocześnie przeczesując palcami miękkie włosy Minseoka. 
- Mhmmm. - Mniejszy pokiwał głową w odpowiedzi, schował swoją twarz w zagłębieniu szyi Jongdae, wdychając odurzający zapach, od którego się uzależnił. - Chciałbym, żebyśmy mogli tak zostać na zawsze - wyznał, korzystając z ciepła, które zatonęło głęboko w jego skórze.
- Ja również - wyszeptał Jongdae i nachylił się by przycisnąć swoje cienkie wargi do tych pełnych Minseoka w słodki pocałunek. Szczęśliwie go akceptując, odwzajemnił pocałunek, jak tylko ich usta się zgrały, niewinny jęk uciekł mu, co spowodowało, że się zarumienił.
- Możesz być głośniejszy. - Uśmiechnął się kruczoczarny chłopak, poruszając brwiami, jednocześnie drażniąc palcami wrażliwą skórę pod koszulą.
- Ja.. Ja... - wybełkotał bezradnie Minseok, zastanawiając się co powiedzieć, po czym schował ze wstydu swoją czerwoną twarz w pierś drugiego. Jongdae nie mógł powstrzymać śmiechu z słodkości jego kochanka. - Do-Dobranoc!
Jongdae otworzył swoje usta, by odpowiedzieć, jednak niespodziewanie przerwało mu chrapanie, dochodzące z nikogo innego jak z chłopaka w jego ramionach. Jongdae uśmiechnął się łagodnie i po upewnieniu się, że jego chłopak miał wystarczająco ciepła, opadł na poduszkę, i zamknął oczy, wiedząc, że będzie potem śnił o Minseoku. 
- Dobranoc. 

sobota, 6 czerwca 2015

Breakfast [4/18]

!Autorka!
A/N: He, wiem, że długo mnie nie było, ale teraz jest ten najgorszy moment w szkole, kiedy się wszystko poprawia. A jeszcze trochę miałam problem z tłumaczeniem i nie chciałam wam wstawiać takiego byle jakiego tłumaczenia. Więc przepraszam wszystkich, którzy tyle czekali ;-;


„Jutro w południe” przyszło wcześniej niż Minseok przewidywał. Motylki w brzuchu biednego chłopaka kompletnie szalały, a on sam nie mógł się zdecydować, czy to była wina tego, że się denerwował, czy dlatego, że czuł wstręt przed spotkaniem z tym dupkiem o imieniu Jongdae.
- Kurwa, nienawidzę Jongdae – Minseok szepnął do siebie, kiedy wysiadał z autobusu i kierował się w stronę kawiarni, w której byli umówieni. Miał na sobie wyblakły, niebieski sweter z paskami oraz parę cargo*, które były akurat ważne, bo przez nie mógł się zdecydować, co założyć przez pierwsze półtorej godziny. Przez ten głupi dylemat nie zdążył nawet wypić swojej porannej kawy, a to był akurat problem, ponieważ bez niej Minseok nie potrafił normalnie funkcjonować.
W końcu jednak młody kelner odnalazł drogę do kawiarenki bez jakikolwiek problemów i łatwo dostrzegł swojego przerażającego, obiadowego towarzysza, ponieważ promieniał uśmiechem oraz wymachiwał w kierunku Minseoka.
- Wow, wyglądasz jakbyś właśnie został wyrzucony z samolotu – powiedział Jongdae, gdy zmęczony Minseok osunął się na krzesło naprzeciwko niego i spojrzał na niego. – W porządku. – Uśmiechnął się słodko Jongdae, opierając brodę na dłoniach. – Nadal jesteś wyjątkowo uroczy.
Wzrok Minseoka się pogłębił. Nie był w nastroju, żeby znosić dzisiaj Jongdae. To, oraz fakt, że uśmiech chłopaka praktycznie go oślepiał, w ogóle nie wpłynęło pozytywnie na postawę Minseoka tego popołudnia.
- Przepraszam, że się trochę spóźniłem – powiedział nieszczerze rudowłosy chłopak. Zajrzał zza swojego menu na drugiego, który nie wyglądał na przejętego.
- Spoko, jestem tutaj od w pół do dwunastej – rzucił Jongdae, machając lekceważąco ręką. – Co tam znaczy parę dodatkowych minut?
- Po co w ogóle przyszedłeś tak wcześnie? – zapytał oniemiały.
- Powiedziałeś, żebym się nie spóźnił – odpowiedział prosto Jongdae, sprawiając, że serce Minseoka zatrzepotało nieznacznie. Niemal czuł się źle, myśląc o tym, ale natychmiast odrzucił to uczucie, gdy Jongdae złapał go na tym, że się na niego gapi. Minseok znowu się skrzywił, a drugi uśmiechnął się bardzo rozbawiony.
Parę chwil ciszy potem, gdzie obydwoje rozglądali po kawiarni, nie wiedząc, co powiedzieć, Jongdae głośno odchrząknął, powodując wzdrygnięcie u Minseoka.
- Więc, Minseok – zaczął. – Opowiedz mi coś o sobie.
Wtedy właśnie ich napoje zostały podane i Minseok ostrożnie wziął łyk ze swojego caramel latte przed udzieleniem odpowiedzi. – Niewiele mogę ci powiedzieć – stwierdził.
- No to – przerwał Jongdae i zastanowił się nad zadaniem jakiegoś przyzwoitego pytania. – Jaki jest twój ulubiony kolor?
- Niebieski, tak myślę – odpowiedział biernie Minseok. – Teraz moja kolej, żeby się o coś zapytać – powiedział, a Jongdae pokiwał głową na znak, żeby kontynuował. – Czemu to robisz?
- Pass.
- Nie możesz, kurwa, powiedzieć „pass” -  warknął wściekły Minseok.
- Zadaj mi jakieś zwykłe pytanie – uśmiechnął się bezczelnie Jongdae, przez co drugi ściągnął swoje brwi w frustracji. – Później możemy porozmawiać na jakieś głębsze tematy.
- Dobra! Więc jaki jest twój ulubiony kolor?
- Hmm…Zdaje mi się, że też lubię niebieski – odpowiedział Jongdae. – Czemu zamówiłeś caramel latte?
- Bo jest słodkie i mnie budzi.
- Masz delikatne zęby? Jakie to urocze – zagruchotał Jongdae.
- Przestań mnie nazywać słodkim – odburknął Minseok. – Prawdopodobnie jestem lata starszy od ciebie, lekceważący, mały gówniarzu.
- Jesteś pewny, bo mam dwadzieścia jeden lat.
- A ja dwadzieścia cztery.
- Wyglądasz dosłownie na dwadzieścia.
- Serio?
- Nie, bardziej na dwanaście.
Minseok mocniej ściągnął brwi i przeszedł do następnego pytania. – Gdzie pracujesz?
- Nie mogę ci dokładnie powiedzieć – odpowiedział Jongdae. Po chwili, zanim Minseok mógł go zwyzywać, chłopak szybko dodał. – Powiedzmy, że jestem naukowcem.
- Jakiego typu…
- Hej! Teraz ja zadaję pytanie, poczekaj na swoją kolej – wtrącił Jongdae, chichocząc na niecierpliwość drugiego. – Jakie filmy lubisz?
Minseok zawahał się, zanim cicho odpowiedział. – Te z Leonardo DiCaprio.
Jongdae uniósł brew, a Minseok wzruszył ramionami. Nie było z tym problemu, nigdy nie było problemu z Leonardo DiCaprio.
- Więc, w jakim typie nauki się specjalizujesz? – Minseok wreszcie zapytał.
- To nie jest ważne – odpowiedział Jongdae, popijając kawę. – I tak nie mam z tego prawie żadnej kasy.
- Przestań unikać moich pytań – powiedział stanowczo drugi.
- Zabiorę cię kiedyś – zaproponował Jongdae, przybliżając się do rudowłosego chłopaka, który szybko się odchylił.
- Ew, nie dzięki.
- Jak chcesz.
Godzina minęła na rzucaniu kilku niejasnych pytań, wykłócaniu się tu i tam oraz popijaniu swoich napojów. Para stopniowo zagłębiała się coraz bardziej i bardziej w swoją grę w „pytanie i odpowiedź”. Wkrótce przyszła kolej by Jongdae ponownie zadał pytanie.
- Dlaczego jesteś taki spięty? – zapytał po prostu z całą powagą, na jaką go było stać.
Jednak to proste „pytanie” skołowało Minseoka. Dlaczego był taki spięty? Nigdy nie był lękliwy przez innymi. Cholera, zazwyczaj był nawet miły. Żołądek Minseoka ścisnął się, gdy Jongdae odchrząknął cicho, wyrywając chłopaka z zamyślenia, by uzyskać odpowiedź.
- Więc… - zaczął, myśląc przez chwilę. Zaczął nerwowo stukać wskazującym palcem o kubek, jak ciekawe spojrzenie kruczoczarnego chłopaka się pogłębiło znacząco. – Zgaduję, że… Ja… Ty… Jesteś po prostu dziwny?
Te słowa zawisły między nimi, dzwoniąc im w uszach w trakcie krótkiego momentu ciszy. Potem Jongdae podniósł swoją brew i roześmiał się cicho. Policzki Minseoka przybrały barwę różową z zawstydzenia i ukrył się za swoim latte.
- Co-co w tym takiego zabawnego! – wyjąkał Minseok. Biedny chłopak starał się brzmieć agresywnie, ale świat był przeciwko niemu, dając w tej chwili przewagę Jongdae.
- To ty jesteś tym, który zachowuje się dziwnie – Jongdae zaśmiał się do swojego napoju.
- Nie zachowuję się dziwnie! – odwarknął Minseok w obronie. – Zwłaszcza w porównaniu do ciebie! Kto jeszcze zaprasza losowo spotkanych ludzi na obiad? Jesteś dość podejrzaną osobą.
- Po pierwsze, chciałem cię poznać – powiedział Jongdae roześmianym tonem, próbując uspokoić wściekłego, rudowłosego chłopaka przed sobą. – A po drugie, uważam, że jesteś jedną z najcudowniejszych osób, jakie kiedykolwiek spotkałem.
Umysł Minseoka został przyćmiony, był zaskoczony. Jego wściekłe spojrzenie złagodniało i poczuł jak trąba powietrzna uczuć uderzyła go w pierś, wytrącając wiatr prosto z niego. Jego uszy zrobiły się gorące, był oszołomiony. Próbował się zemścić na chłopaku, który spoglądał na niego marzycielsko, obserwując jak drugi próbował zareagować, jednak Minseok nie wydawał się być w stanie sformułować odpowiedniego zdania. Niestety przez jego zamglony stan umysłu, Minseok nie zauważył, że trzymał swój kubek trochę za ciasno, kiedy nagle roztrzaskał się w jego rękach.
Minseok krzyknął głośno, a Jongdae poderwał się ze swojego krzesła.
- Cholera Minseok, wszystko dobrze? – zapytał zaniepokojony Jongdae. Chwycił szybko obydwa nadgarstki Minseoka i odwrócił je dłońmi do góry, żeby się im przyjrzeć. Jednak rudowłosy chłopak zaciskając swoje zęby, wyszarpał się z uścisku Jongdae. Zaczerwienił się dziesięcioma odcieniami czerwieni, które były coraz ciemniejsze. A to wszystko w przedziale dwóch sekund.
- Przestań mówić takie rzeczy! – wrzasnął Minseok, głos uwiązł mu w gardle przez uczucia, które kołatały mu serce i biły się na jego strunach głosowych. Jego myśli pędziły w głowie, przez co nie był stanie odpowiedzieć tak, jak chciał. Minseok stracił nad sobą panowanie i jego złość wzrosła. Nie wiedział co czuł, ale nie podobało mu się to.
Wtedy właśnie cała kawiarnia ucichła, ludzie patrzyli się na parę z zdezorientowaniem. Kelner, który pokazał się znikąd, zaczął sprzątać bałagan.
- Wszystko w porządku, proszę pana? – zapytał wreszcie mężczyzna, przerywając spojrzenia między wściekłym Minseokiem a przejętym Jongdae.
- Czuję się dobrze…
- Krwawisz! – wykrzyknął Jongdae, sięgając ręką do Minseoka.
Chłopak szybko się odsunął. – Powiedziałem, że czuję się dobrze – stwierdził poirytowany.
Jongdae cofnął się z powrotem, zaciskając usta w cienką linię. Zacisnął mocno swoje dłonie w pięści. Brwi wspomnianego chłopaka podniosły się w trosce, ale jego oczy błyszczały z czymś co wyglądało na ból.
Serce Minseoka się ścisnęło.
Po paru chwilach uspokajania się, Jongdae zapłacił za ich lunch i skierował się w stronę wyjścia z Minseokiem powłóczącym się za nim.
Właśnie wtedy chłopak poczuł się okropnie. Czemu tak się zachowywał? Był ostrożny względem Jongdae od początku, kiedy spotkali się tego niezręcznego poranka, Minseok praktycznie go zaatakował, ale to się robiło śmieszne. Chłopak nigdy wcześniej nie miał takiego nastawiania do nikogo, stwierdził już, że może on był przyciągający i bawiło się to z myślami oraz sercem Minseoka. Było coś takiego w Jongdae, co go wstrzymywało, ale jednocześnie dodawało ciekawości. Kto to był Jongdae i dlaczego taki dla niego był? Dlaczego aż tak desperacko pragnął uwagi Minseoka?
Gdy dwójka była na zewnątrz, Jongdae odwrócił się, żeby spojrzeć na drugiego. Jego twarz mina była zimna i nieczytelna.
- Jesteś pewien, że wszystko w porządku? – zapytał.
Minseok pokiwał głową. W środku czuł się podle i zjadało to jego brzuch. Jongdae nie zasłużył na takie straszne traktowanie. Jakim dupkiem musiał dzisiaj być, żeby sprawić, że zwykle promienny uśmiech Jongdae zniknął tak nagle? Był wielkim dupkiem. Większym niż Jongdae był tamtego ranka.
- Ja… uh – zaczął cicho Minseok. – Przepraszam za tamto.
- Spoko…
- Po prostu przesadziłem… gwałtownie… tak myślę – przerwał mu Minseok. – Czy może mógłbym ci to jakoś wynagrodzić? – kontynuował, ostrożnie dopierając każde słowo.
Powoli i bardzo nieznacznie oczy Jongdae złagodniały i delikatnie się uśmiechnął. – Jak?
- Um – myślał przez chwilę Minseok. – Czy darmowe śniadanie jutro rano brzmi dobrze?
Jongdae zaśmiał się, a rudowłosy chłopak wypuścił wstrzymywane powietrze z płuc.
- Tak przypuszczam.


*cargo - typ spodni (dokładnie to takie: link)

niedziela, 12 kwietnia 2015

Breakfast [3/18]




Było wiele rzeczy, które mogły pójść źle, ale dla Minseoka nie było nic bardziej żenującego, niż potknięcie się o swoją własną stopę i upadnięcie płasko na twarz. Niestety biednemu chłopakowi właśnie to się zdarzyło.
Odgłos prychnięcia Jongdae towarzyszył ślizgowi telefonu po kafelkach, który wystrzelił z jego kieszeni po jakże wspaniałym upadku. Minseok jęknął głośno i spojrzał w górę, aby zobaczyć, że jego komórka została podniesiona przez znajomą osobę, która właśnie ją odblokowywała.
- Co ty robisz? – zapytał Minseok, wstając i zbierając ostatnie resztki dumy, które jeszcze posiadał.
- Nie zadzwoniłeś do mnie – odpowiedział po prostu Jongdae, wybierając swój numer i dzwoniąc do siebie. – Ale teraz to nie będzie problemem. – Uśmiechnął się, oddając kelnerowi jego telefon.
Minseok ostrożnie wziął urządzenie i wszedł w kontakty, żeby znaleźć nowo dodany kontakt, „Jongdae<3”. Rudowłosy chłopak zmarszczył mocno brwi i przerzucił wzrok na drugiego, który uśmiechał się tym swoim wkurzającym uśmiechem kota. Minseok miał ochotę walnąć go prosto w usta, ale skończyło się na tym, że wziął menu i wskazał Jongdae stolik.
- Tędy proszę – wydusił przez zaciśnięte zęby. Gdy klient został szczęśliwie usytuowany, Minseok wręczył mu kartę i otworzył swój notatnik. – Co chcesz na początek do picia?
- Sok pomarańczowy i właściwie to jestem już gotowy, żeby zamówić – powiedział Jongdae, odkładając menu, żeby spojrzeć dokładnie na Minseoka, czym spowodował z kolei, że ten drugi zarumienił się albo z frustracji, albo ze wstydu. – Czy mógłbym dostać jagodowe naleśniki, boczek bekonu, randkę oraz kiedy jesteś wolny?
Minseok pokiwał półprzytomnie głową, zapisał produkty w swoim zeszyciku, a potem zamarł. – Przepraszam?
Jongdae ciągle patrzył się wprost na Minseoka z wielką serdecznością, sprawiając, że rumieniec Minseoka stał się o odcień różowego ciemniejszy.
- T-twoje naleśniki będą za minutę – wykrztusił zmieszany Minseok.
- I?
- Twój bekon?
Jongdae wydął nieznacznie wargi, ale kelner odszedł zbyt szybko, żeby to w pełni dostrzec. Kiedy był z powrotem w kuchni, trzasnął drzwiami i odetchnął. – Baekhyun, gdzie jest najostrzejszy nóż?
- To jest dom naleśników Minseok, a nie jakaś rzeźnia – odpowiedział w roztargnieniu, nawet nie podnosząc wzroku ze swojej komórki. – W ogóle to co tam?
- Myślę, że ten cały Jongdae daje mi złe ataki paniki.
- Jak?
- Sprawia, że mam gorącą głowę, ugh, chyba zaraz zwymiotuję – szepnął Minseok, trzymając się za brzuch.
- Aww! Czyżby nasz mały Minseok miał crusha?
Rudowłosy chłopak zakrztusił się powietrzem – Um, nie? – odpowiedział jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
- Jaaasne – powiedział znudzony Baekhyun. Zanim jednak Minseok zdążył coś dodać, Baekhyun wepchnął mu w ręce talerz pełen naleśników i bekonu, i wypchnął go za drzwi.
Jongdae radośnie oglądał, jak rudowłosy kelner potknął się, wychodząc z kuchni i udał się do stanowiska.
- Minseok!
- Twoje jedzenie – powiedział szybko Minseok, próbując uciec. Jednak Jongdae był szybszy i chwycił go za nadgarstek. Minseok zamarł. – Puść mnie.
- Myślę, że o czym zapomniałeś.
- O czym?
- Czy środa w południe ci odpowiada?
Minseok jęknął głośno i wyrwał rękę z uścisku kruczowłosego chłopaka. – Smacznego – zmusił się jeszcze do powiedzenia.

~☆~

Gdy Minseok wrócił, Jongdae skończył już jeść.
- Czy wszystko było w porządku? – zapytał Minseok, w rzeczywistości nie troszcząc się o to, ale to był wymóg, żeby zadać jakiekolwiek pytanie. Zaczął zabierać talerze.
- A może w czwartek po południu?
- Czy to będzie dla pana wszystko?
- Nie pójdę, dopóki nie podasz mi daty – odpowiedział Jongdae, uśmiechając się ładnie do kelnera. Minseok jęknął, opierając się na stoisku naprzeciw Jongdae.
- Nie możesz tutaj zostać, chyba że jesz.
- Dobra! Jeszcze jeden naleśnik z jagodami.
Minseok jęknął jeszcze głośniej i udał się do kuchni. Kiedy wrócił, cykl Minseoka serwującego dania, jedzącego Jongdae i sprzątającego Minseoka był taki sam.
- A co powiesz na piątek o pierwszej?
- Nie.
Schemat znowu się powtórzył.
- Sobota o dwunastej?
- Nie.
Znowu.
- Poniedziałek w przyszłym tygodniu?
- Nie.
I znowu.
- Dobra, wtorek.
- NIE.
Aż wreszcie.
- Środa?
- Jezu Chryste, Jongdae, jak jedna osoba w ogóle jest w stanie zjeść tyle naleśników?!
- Determinacja.
- Kurwa! – Wściekły Minseok wyciągnął długopis z kieszeni i złapał klienta za rękę, odwrócił ją i ukuł go. – Jutro w południe. Spotkasz się ze mną w małej kawiarence w centrum miasta o nazwie „Kona Beans”. Nie spóźnij się, bo sobie pójdę – powiedział Minseok, notując informacje na dłoni chłopaka. Wepchnął z powrotem długopis do swojego fartucha, a Jongdae uśmiechnął się szeroko.
- Dziękuję ci za wspaniałe posiłki.
- Yup – odpowiedział zirytowany Minseok.
Jongdae zachichotał cicho, podczas szukania pieniędzy w portfelu. „Czy on się śmieje ze mnie?” zapytał Minseok samego siebie. Zacisnął zęby i skrzyżował ręce. „Jongdae, ty mały…”
Kiedy klient wyciągnął pieniądze, Minseok chwycił je i ze złością obserwował jak chłopak wychodzi.
- Miłego dnia! – zawołał Luhan.
- Och, będę miał – odpowiedział Jongdae. Spojrzał z powrotem na Minseoka i pomachał mu, sprawiając, że ten drugi zrobił się gorący ze złości.
 „Co jest nie tak z tym gościem?” Minseok szepnął wściekle w swojej głowie, jednocześnie zmieniając w kontaktach imię Jongdae na „Assdae”.
       


środa, 8 kwietnia 2015

Breakfast [2/18]

A/N:  dobra, to ten rozdział, tak samo jak poprzedni, jest krótki, co widać. Powiem wam, że jeszcze tylko trzeci taki będzie, bo czwarty już jest dwa razy dłuższy...
Za betowanie dziękuję Yume.



Minseok nie mógł doczekać się swojej następnej zmiany po spotkaniu z kocim chłopcem. Stał zdenerwowany za ladą, bezmyślnie czyszcząc rzeczy, które były już czyste i mamrocząc niespójne zwroty, których sam nie rozumiał. To nie tak, że denerwował się przed ponownym zobaczeniem się z Jongdae, nie. Dobra, może trochę. Ale Minseok nie miał zamiaru tego przyznawać. Musiał trzymać się ostatnich kawałków swojej dumy po praktycznej napaści na klienta, który, jakby tego było mało, też był facetem.
Przypomniał sobie rozmowę jaką przeprowadził ze swoim szefem, Krisem, po wytłumaczeniu całej sytuacji.
- Czy on był… - zaczął niepewnie Kris.
- Zły? Nie, nie, wydawał się z tego całkowicie zadowolony. Nawet uśmiechał się przez cały czas. – Pokiwał głową Minseok.
- O mój Boże, to było takie oczywiste, że z tobą flirtował…
- Zamknij się, Lu.
- Ile dał ci napiwku po posiłku? – zapytał poważnie Kris.
- Piętnaście tysięcy won.
Na to Kris spokojnie podszedł do Minseoka i spojrzał na niego w dół, po czym poklepał swojego pracownika po ramieniu.
- W takim razie musiałeś wykonać kawał dobrej roboty...
Minseok próbował coś powiedzieć, żeby zaprzeczyć, ale Baekhyun i Luhan wybuchnęli śmiechem.
- Cóż, biznes żywieniowy jest głównie ku zadowoleniu klienta – dodał Kris, szczerząc zęby na ścianę z tablicą „Dla najlepszego domu naleśników w Seulu – 2013” Potem odwrócił się i przybił piątkę z Baekhyunem, przed powrotem do głównej części restauracji.
Twarz Minseoka była czerwona ze złości, gdy mocno szorował stolik ósmy. Nie został zwolniony, co można uznać za plus, ale prawdopodobnie będzie musiał słuchać, jak jego koledzy z pracy mu dokuczają przez resztę swojego życia. Nie był do końca pewny, czy będzie w stanie z tym żyć.
- Hej Minseok.
- Jezu Chryste, Luhan! – Skoczył zaskoczony Minseok, a następnie uderzył Luhana swoim ręcznikiem.
- Ew! – zaskomlał Luhan. – To było naprawdę okrutne, Minseok, będę musiał obniżyć twoją rangę z przyjaciela do znajomego.
- Jesteśmy przyjaciółmi?
- Już nie.
Minseok wzruszył ramionami i wrócił do kuchni.
- To kiedy przychodzi Wtorek? Skończyłeś, dzwoniąc do niego?  -  zapytał Luhan, trącając łokciem mniejszego.
- Wtorek? – myślał przez chwilę Minseok – Czekaj, masz na myśli… Jongdae?
- YEAH! Tamten koleś.
- Nie, nie zadzwoniłem do niego i mam nadzieję, że nigdy więcej się tu nie pojawi – powiedział Minseok.
- Kłamiesz. Rumieniłeś się i czyściłeś już czyste stoły przez jakąś ostatnią godzinę.
- Cóż, może ty też powinieneś skończyć z byciem leniwym dupkiem i wyczyściłbyś jakieś stoły.
Luhan jęknął głośno, zanim odwrócił się, by zająć się klientami, którzy leniwie jedli swoje naleśniki.

~☆~

W miarę upływu czasu, Minseok był coraz bardziej i bardziej zdenerwowany. Zdążył już upuścić niezliczoną ilość rzeczy, w tym miotłę, naleśniki, telefon Baekhyuna (za co otrzymał dziewczęce klepnięcie w tyłek) i dania. Luhan zaczął zauważać nawracające się czynności Minseoka, podszedł do niego, kiedy jego klienci uregulowali rachunek.
- Hej, wszystko dobrze? – zapytał, ledwo powstrzymując śmiech, gdy Minseok upuścił butelkę z syropem.
- W porządku. Jestem tylko…
Nagle przez drzwi wszedł człowiek odziany w kask i skórzaną kurtkę, powodując, że Minseok krzyknął głośno i zanurkował pod stoisko piąte.
- Definitywnie coś jest z tobą nie w porządku. Wstawaj, coś się stało?
Minseok zignorował go i wyjrzał zza stolika, żeby przyjrzeć się mężczyźnie, który zdjął swój kask i  potargał swoje włosy w czystą perfekcję. To był Jongdae.
- Cholera, przyszedł – syknął Minseok, przesuwając się z powrotem do swojej bezpiecznej strefy.
- Kto? Tamten gość? To on?
- Shhh… nie wskazuj na niego! I nie mów do mnie jakbym tutaj był. – Minseok zarumienił się głęboką czerwienią. Nie wiedział czemu się tak zachowywał, co sprawiało, że czuł się taki nerwowy. – P-po prostu idź i odbierz jego zamówienie za mnie, proszę.
- Cóż, to nie tak, że nie zamierzałem tego zrobić – odpowiedział cicho Luhan, idąc w stronę klienta.
Minseok wstrzymał swój oddech i modlił się do Boga, żeby mógł potajemnie prześlizgnąć się na zaplecze i niezauważony przez Jongdae zostać tam, aż wyjdzie. Samo myślenie o nim sprawiało, że rumieniec Minseoka stał się o sześćdziesiąt trzy odcienie głębszy, niż wcześniej był. Nie, że chciałby się do tego przyznać.
- Minseok. – Luhan wstawił głowę zza rogu stoiska, gdzie wspomniany chłopak się ukrywał.
- Kurwa, Lu, nie strasz mnie tak – szepnął Minseok opryskliwie, trzymając się za klatkę piersiową. – Co jest?
- Sobota cię chce.
- Powiedz mu, że mnie nie…
- Wie, że tu jesteś, widział cię.
Minseok jęknął i uderzył się w twarz, by następnie zjechać ręką w dół do swoich ust. – On wie…?
Luhan zacisnął wargi i skinął głową. Na to rudowłosy chłopak wynurzył się trochę spod stolika i zobaczył tego jednego i jedynego, uśmiechającego się dziwnie i wyciągającego dłoń z kieszeni, żeby pomachać mu na powitanie. Minseok jęknął ponownie, po czym wyciągnął spod serwetki, leżącej na blacie, nóż do masła.
- Zabij mnie, teraz.
- Minseok – westchnął Luhan. – Wiesz, że to nie jest wystarczająco ostre.
- Tak mówią niewytrwali ludzie.
- Tacy jak ty.
- Masz rację, zachowuję się jak duże dziecko.
- Bo nim jesteś.
– Więc życz mi szczęścia - Minseok jęknął po raz kolejny i podniósł się spod swojej kryjówki. Rudowłosy chłopak otrzepał się i prychnął głośno. Odwrócił się do przerażającego Jongdae i powoli do niego podszedł.
W tym momencie, nagle życie pokornych pracowników w IHOP, wydało się o wiele ciekawsze.